Hej!
Kolejny dzień walki na placu. Pogoda? Powiedzmy, że hartujemy się coraz bardziej. Słoneczko co prawda pięknie świeciło i aż chciało się pracować, ale wiatr robił swoje. Odczuwalna temperatura poleciała mocno w dół, ale powiem Wam szczerze – po tych kilku dniach jesteśmy już tak zaprawieni w boju, że chyba następne domki możemy stawiać w Norwegii. 🇳🇴 Nie ma miękkiej gry!
Gastronomiczna awaria i ratunek “u płaza”
Zimno zimnem, ale człowiek musi jeść. I tu mały dramat – nasza polowa mikrofalówka odmówiła posłuszeństwa. Wizja zimnego posiłku przy tym wietrze nie była kusząca… 🥶 Na szczęście uratował nas pobliski, znany wszystkim zielony sklep. Ciepłe jedzenie wjechało, morale wzrosło, wróciliśmy do śrubek.
Ściana, dach i… lęk wysokości?
Plan na dziś był ambitny, ale konkretny. Najpierw: tylna ściana. Złożenie i montaż poszły gładko, jak po maśle. Mamy to już we krwi.
Potem główne danie: konstrukcja dachu.
Żeby pokazać Wam to z bliska, zamontowaliśmy kamerkę sportową na kasku (POV). Będziecie mieli super ujęcia w następnym filmie! Mała ciekawostka z kulis – nasz operator kamery ma lekki lęk wysokości 😅. Ale dał radę, wszedł gdzie trzeba i nagrał co trzeba. Szacun!
Weterani boju
Patrząc na to, jak sprawnie nam to dzisiaj poszło, czuję dumę z ekipy. Chłopaki są z nami od samego początku. Przerabialiśmy razem pierwszy prototyp, drugi prototyp, potem garaż… a teraz nasze własne biuro.
Widzę, że każdy z nas coraz bardziej czuje potencjał tej technologii. To już nie są “testy”, to jest konkretne budowanie.
Podsumowanie dnia? Ilość wkręconych śrubek: nieskończoność (przestaliśmy liczyć). Plan: wykonany w 100%. Poziom zadowolenia: wysoki.
Jutro lecimy dalej! 👋

